wtorek, 14 listopada 2017

Recenzja: Pałac w chmurach

Witajcie kochani!
Zapraszam Was dzisiaj na recenzję książki, z którą bardzo przyjemnie spędziłam czas i bardzo ją polecam, jeśli szukacie czegoś lekkiego na jesienne wieczory :)



Tytuł: Pałac w chmurach
Autor: Myra Johnson
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 9 października 2017
Ilość stron: 400
Ocena: 8/10

“Pałac w chmurach” Myry Johnson to drugi tom trylogii Kwiaty Edenu, opowiadającej o losach trzech sióstr o kwiatowych imionach: Bryony (przestęp), Larkspur (ostróżka) i Rose (róża), mieszkających w małym miasteczku Eden w stanie Arkansas. Część, o której dzisiaj mowa, przedstawia historię średniej siostry - Lark, która marzy o tym, żeby zostać nauczycielką. Gdy po zaledwie dwóch latach college’u dziewczyna otrzymuje od czarującego profesora Keene’a propozycję rocznego wyjazdu do Kenii, aby tam pomagać w miejscowej szkole, wygląda na to, że jej marzenie ma szansę spełnić się szybciej, niż myślała. Wyjazd okazuje się być jednak ogromnym rozczarowaniem, przez co zniechęcona Lark szybko wraca do domu, choć ten epizod nie pozostaje bez wpływu na jej dalsze życie. W Kenii poznaje bowiem Ansona Schafera, kierownika tamtejszej szkoły, który ze względu na problemy ze wzrokiem musi wrócić do Stanów, gdzie planuje zakładać szkoły dla dzieci, zmuszone przez Wielki Kryzys, aby zrezygnować z edukacji na rzecz walki o przetrwanie. Lark po raz kolejny musi podjąć ważne decyzje, nie tylko dotyczące jej kariery, ale także osobistego szczęścia. Czy uda jej się pogodzić pragnienia serca z głosem rozsądku?

“Pałac w chmurach” jest powieścią, w której próżno szukać zapierającej dech w piersi akcji, skomplikowanych intryg czy niespodziewanych zwrotów, ale cóż to była za wspaniała lektura! Opowiada ona po prostu o życiu, z jego wzlotami i upadkami, o codziennych dylematach ludzi, dotkniętych Wielkim Kryzysem w latach 30. dwudziestego wieku, o ogromnym znaczeniu edukacji, a także o dyskryminacji rasowej czy depresji ciążowej. Autorka umiejętnie wplotła w historię Larkspur obraz ówczesnego społeczeństwa i dotykających go problemów, przez co “Pałac” jest lekturą o wiele głębszą, niż prosta historia o miłości.

Nie chcę jednak przez to powiedzieć, że w powieści tej nie występuje wątek miłosny, bo jak najbardziej występuje i odgrywa bardzo ważną rolę. Przewracając kolejne kartki jesteśmy świadkami narodzin pięknego uczucia pomiędzy Lark i Ansonem, choć muszą oni zmierzyć się z różnymi przeszkodami, zanim będzie im dane szczęśliwe zakończenie.


Bardzo polubiłam dwójkę głównych bohaterów. Lark jest rozsądną młodą kobietą, choć czasem trochę naiwną i mającą tendencję do bujania w obłokach, co niestety przysparza jej bólu i rozczarowań. Ma jednak dobre, współczujące serce, jest też inteligentna, pracowita, lojalna i skłonna do poświęceń dla swojej rodziny i przedsięwzięć, w które wierzy. Chociaż jest od niego o dekadę młodsza, z Ansonem łączy ją wspólna pasja do nauczania, troska o dzieci, pozbawione możliwości edukacji, a także upór i determinacja w dążeniu do celu. Stanowią też dla siebie nawzajem pomoc i wsparcie, przez co pasują do siebie jak dwa elementy układanki. Sam Anson jest po prostu dobrym człowiekiem, głęboko przekonanym o słuszności swojej misji i otwartym na wszystkich ludzi, bez względu na kolor skóry czy wyznanie. Choć postępująca choroba oczu czasem wyzwala w nim gwałtowne reakcje, mężczyzna zawsze może liczyć na swojego przyjaciela i współpracownika, doktora Younga, że kiedy trzeba przywróci go do pionu, a w trudnych sytuacjach stanie za nim murem. Lubię czytać o szczerych, dojrzałych przyjaźniach, a z taką właśnie mamy do czynienia między tymi dwoma bohaterami.

Poza Irwinem Youngiem, na uwagę zasługują również siostry Lark, które w tej powieści odgrywają role postaci drugoplanowych, ale każda jest również bohaterką własnej historii - Bryony w poprzednim tomie trylogii, a Rose w kolejnym, na który już oczekuję z niecierpliwością. Każda z sióstr jest inna, ale łączy je prawdziwa miłość i przyjaźń, i zawsze mogą liczyć na siebie nawzajem. Autorka uniknęła popularnego motywu siostrzanej rywalizacji, skupiając się raczej na głębszych, bardziej budujących aspektach ich relacji.


“Pałac w chmurach” jest powieścią, którą czyta się szybko i przyjemnie. Styl autorki jest bardzo lekki, choć jak już wspominałam wyżej, w książce nie brakuje trudnych tematów. Z jej kart płynie jednak przesłanie, jak ważne jest wsparcie najbliższych i zaufanie Bogu, który zawsze ma plan dla naszego życia, ale tylko od nas zależy, czy zdecydujemy się za Nim pójść.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Dreams.


1 komentarz: